Prawa pacjenta onkologicznego, czyli o decyzjach, które nie muszą być w pośpiechu.
Diagnoza nowotworowa często wrzuca człowieka w tryb alarmowy.
– Szybkie decyzje.
– Gotowe schematy.
– Presja czasu.
Strach, że „jak nie teraz, to będzie za późno”.
A tymczasem… masz prawa. I masz prawo z nich korzystać w zgodzie ze sobą.
Chcę dziś przypomnieć kilka z nich – szczególnie ważnych dla osób, które wierzą w leczenie świadome, uważne, możliwie naturalne, w duchu możliwości samouzdrawiania organizmu i dopasowane do człowieka, a nie tylko do protokołu.
KARTA DILO – narzędzie, które może Ci się przydać.
Karta diagnostyki i leczenia onkologicznego (DILO) ma ułatwiać dostęp do badań i konsultacji.
Ma przyspieszać diagnostykę, a nie odbierać Ci prawa do namysłu.
To, że jesteś w „szybkiej ścieżce”, nie oznacza, że musisz zgadzać się na wszystko natychmiast.
Karta DILO:
– nie zmusza do konkretnej terapii
– nie odbiera prawa do szukania innych rozwiązań
– nie oznacza rezygnacji z leczenia wspierającego, naturalnego czy integracyjnego.
To narzędzie administracyjne, a nie decyzja o Twoim ciele i życiu.
Masz prawo nie być w tym sam/a:
Masz pełne prawo:
– przyjść na wizytę z osobą towarzyszącą
– mieć obok kogoś, kto pomoże słuchać, zapamiętać, zapytać
– mieć świadka rozmowy, która często dotyczy bardzo trudnych tematów
To nie jest „utrudnianie pracy lekarzowi”.
To jest dbanie o swoje bezpieczeństwo emocjonalne i decyzyjne.
Konsylium to nie zamknięte drzwi!
Konsylium lekarskie często brzmi jak coś niedostępnego, „ponad pacjentem”.
A przecież:
-to rozmowa o Twoim ciele
-Twoim zdrowiu
-Twojej przyszłości
Masz prawo:
– być poinformowana/y, co zostało ustalone
– zadawać pytania
– uczestniczyć w rozmowie
– być tam z osobą towarzyszącą
Bo leczenie to nie decyzja nad Tobą – tylko z Tobą.
Masz prawo powiedzieć „nie” – częściowo lub w całości!
To jedno z najważniejszych praw, o którym wciąż mówi się za mało.
Możesz:
– odmówić konkretnej terapii
– przerwać leczenie
– nie zgodzić się na leczenie agresywne
– poprosić o czas do namysłu
Odmowa leczenia nie czyni Cię trudnym pacjentem.
Czyni Cię pacjentem świadomym.
Twoje ciało to nie pole doświadczalne.
Twoja zgoda musi być prawdziwa – nie wymuszona strachem ani presją czasu!
Masz prawo znać inne możliwości!
Lekarz ma obowiązek poinformować Cię:
– o proponowanej terapii
– o jej skutkach
– o konsekwencjach jej przyjęcia i nieprzyjęcia
– o innych dostępnych opcjach leczenia, jeśli istnieją
Masz prawo pytać:
– Czy są inne drogi?
– Czy istnieją mniej inwazyjne opcje?
– Czy można połączyć leczenie konwencjonalne ze wsparciem naturalnym?
Jakie są długofalowe skutki tej decyzji?
Świadoma zgoda nie istnieje bez pełnej informacji.
Nie wszystko musi być natychmiast. Nie wszystko musi być agresywne.
Czasem największym aktem odwagi nie jest „zgodzić się na wszystko”, ale zatrzymać się, zapytać, posłuchać swojego ciała i intuicji.
Medycyna powinna:
– służyć życiu
– wspierać zdrowie
– szanować fizjologię
– uwzględniać jakość życia, nie tylko statystyki
Masz prawo do leczenia, które:
– nie odbiera Ci sprawczości
– nie ignoruje Twoich wartości
– nie jest oparte wyłącznie na pośpiechu i strachu
Jeśli ten post trafi do kogoś, kto właśnie stoi przed trudną decyzją – pamiętaj: to Ty jesteś podmiotem leczenia, nie jego przedmiotem, a strach nigdy nie jest dobrym doradcą.
Masz prawo wiedzieć.
Masz prawo pytać.
Masz prawo wybierać.
Autor: Olga Sobocińska
PS. Ja byłam zawsze z bliską, „trzeźwo” myślącą osobą na wszystkich spotkaniach z lekarzami. Potem wymienialiśmy się uwagami, ponieważ ja pewnych kwestii nie zauważałam na takich spotkaniach. Na konsylium poszłam sama, ale z wypisanymi pytaniami. To tam dostałam odpowiedź na zadane pytanie, że nie dostanę gwarancji wyleczenia, że za kilka lat mój „niby rak” może do mnie wrócić. Skoro wytną mi piersi i węzły, wróci w inne miejsca – być może w płuca, kości…
Poza tym, na pytanie o toksyczność leczenia, dostałam odpowiedź, że procedury nie są po to, by indywidualizować leczenie. A leczenie jest toksyczne. Jak? Brak odpowiedzi.
Moje (prywatnie wykonane) badania, które wskazywały, jakie leki zadziałają tylko toksycznie, a jakie może coś „wniosą” w proces leczenia, nie interesowały lekarzy zebranych na konsylium. Zatem ostatecznie – zrezygnowałam z oferty. Niestety, nie dostałam informacji o leczeniu alternatywnym, nawet poza Polską, gdzie jest to proceduralnie możliwe. Powiedziano mi, że moim prawem jest wybór oddziału onkologii. Ale skoro procedury są takie same, to czym miałam się kierować podczas wyboru oddziału? Kolorem foteli do wlewów chemii? Wielkością okien w sali, a może dostępnością i opłatami za parking w pobliżu szpitala?