Jako fitoterapeuta, naturopata, trycholog oraz osoba związana od lat z branżą Beauty wyznaję zasadę, że im coś lepiej pachnie – tym gorzej dla naszego zdrowia.
W literaturze naukowej istnieją doniesienia, że składniki używane w syntetycznych substancjach zapachowych – w składzie INCI: „fragrances” lub „parfum” – w szczególności niektóre ftalany, parabeny oraz syntetyczne musky (grupa związków chemicznych stosowanych głównie jako składniki zapachowe w perfumach, kosmetykach, detergentach, odświeżaczach powietrza i innych produktach pachnących) wykazują aktywność endokrynologiczną (działanie estrogenopodobne lub modulujące receptory płciowe) oraz w modelach in vitro zwiększają proliferację komórek raka piersi oraz innych raków hormonozależnych:
- Rak piersi z pozytywnym statusem receptorów estrogenu/progesteronu
(ER+/PR+), - Rak endometrium (trzonu macicy),
- Rak jajnika,
- Rak gruczołu krokowego u mężczyzn.
Badania epidemiologiczne i przeglądy systematyczne wskazują ponadto na możliwe powiązania między ekspozycją na wybrane metabolity ftalanów a ryzykiem raka piersi (oraz innych raków hormonozależnych). Można stwierdzić, że istnieje biologiczne uzasadnienie do rozważenia wpływu długotrwałej ekspozycji na syntetyczne zapachy na układ hormonalny i potencjalne ryzyko zmian w tkance hormonozależnej. Jest mały problem z dostępnymi kosmetykami, czy chemią gospodarczą, które codziennie stosujemy do mycia, pielęgnacji: większość surowców stosowanych w produkcji tychże ma zapach, delikatnie mówiąc, mało przyjemny. Aby był to produkt konkurencyjny i
atrakcyjny dla konsumenta – wprowadza się tam silne substancje zapachowe, które w składzie INCI oznaczone są jako „parfum” lub „fragrance”. Chodzi o to, że pod tymi nazwami kryją się mieszaniny różnych syntetycznych substancji zapachowych, których w sumie może być nawet kilkadziesiąt. I powiem z pełną świadomością – NIE, KOSMETYKI NIE SĄ NAJLEPIEJ PRZEBADANYMI PRZEZ UE POD KĄTEM WPŁYWU NA ZDROWIE PRODUKTAMI!
Wnioski:
Stosowanie perfum na codzień – antyperspiranty, dezodoranty, perfumy od Diora i Versace za grube $ lub od Pucciniego za mniejsze $ – to systematyczne trucie swojego układu hormonalnego
Stosowanie pięknie pachnącego szamponu „eko friendly” lub „100% natural” z drogerii to systematyczne zaburzanie gospodarki hormonalnej
Stosowanie mydła do mycia rąk, nawet niech będzie 100% natural” – to systematyczne zaburzanie gospodarki hormonalnej
Stosowanie balsamów i kremów do ciała, maseczek do twarzy, żeli pod prysznic, odżywek do włosów – nawet tych z napisem „bio”, „eko”, „natural” – to zwykle kontakt z syntetycznymi substancjami zaburzającymi nasz układ hormonalny (tzw. ED – endocrine disruptors).
W większości przypadku problemem nie jest pojedynczy produkt, ale sumaryczne obciążenie organizmu – bo każdy z tych kosmetyków nakłada się na siebie, działając dzień po dniu jak kropla drążąca skałę.
Więc zanim stwierdzisz: „przecież to tylko krem” – zadaj sobie pytanie, ile tych produktów używasz codziennie i jak długo trwa ta ekspozycja. 10–15 lat? Całe życie?
Pamiętaj, że przemysł kosmetyczny nie ma obowiązku badać długofalowego wpływu mieszanin substancji chemicznych na zdrowie, szczególnie pod kątem hormonozależnych nowotworów – a nauka tu nie
pozostawia złudzeń: układ hormonalny to delikatna sieć zależności, którą łatwo zachwiać nawet śladowymi dawkami toksyn.
Zadanie domowe
Weź kilka produktów, które używasz na co dzień: szampon, mydło, płyn do mycia naczyń, dezodorant i inne. Sprawdź, na której pozycji w składzie INCI znajduje się „parfum” albo „fragrance”. Im wyżej, tym gorzej – dla Ciebie.
W ogóle – jeśli się znajduje, to słabo., gdyż takich substancji wdychać codziennie o wiele więcej- w łazience, w drogerii, w autobusie, w markecie spożywczym. Codziennie!
Wesołych Świąt!
Standardem jest obdarowywanie bliskich na święta perfumami. Za chwilę pojawią się w TV piękne modelki na koniach pachnące Paco Rabane za (w promocji świątecznej) 999 zł. Zastanów się, co i komu chcesz podarować na święta: zdrowie najbliższym czy kolejne $ najbogatszym.
Jak było w moim przypadku?
Zapewne, tak jak u Ciebie: uważałam na to, by antyperspirant był bez aluminium, ale cieszyłam się, jak ładnie pachniał.
Kupowałam płyn do podłóg „eko” i cieszyłam się, że dom „naturalnie” pachniał pomarańczami
Stosowałam klasyczne „Opium” Yves Saint Laurent na ubrania, by nie wnikały przez skórę (choć sam zapach przynosi się do krwioobiegu przez barierę krew mózg)
Nie używałam płynów do płukania tkanin, ale cieszyłam się, jak pięknie i świeżo pachną po praniu z kapsułką lub „ekologicznym” proszkiem
Byłam przekonana, że jestem świadoma … Do momentu, gdy nie stwierdzono u mnie raka piersi hormonozależnego
Od tego czasu m.in. sama robię sobie perfumy, czy nie stosuję antyperspirantów.
Badania? Proszę:
https://ehjournal.biomedcentral.com/…/1476-069X-13-14
https://www.safecosmetics.org/chemicals/synthetic-musks/
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/33804363/
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC9163252/
https://usrtk.org/healthwire/phthalates-breast-cancer/
Autor: Olga Sobocińska
PS. A jeśli chcesz skonsultować INCI swoich kosmetyków, zadbać o zdrowie, uniknąć chorób przewlekłych – umów się ze mną na konsultację. Nakieruję Cię.