Onkolog, chirurg, dr Anatol Rybczyński i jego prawda o raku. Dlaczego nie ma już takich lekarzy? Anatol Rybczyński był lekarzem‑onkologiem i chirurgiem (m.in. pracował na oddziale onkologii szpitala w Poznaniu). W latach około 1950 rozpoczął samodzielnie, według różnych źródeł, badania nad przyczyną nowotworów. Rozwijał teorię, że komórki nowotworowe mają charakter pasożytniczo‑grzybiczy, i zaproponował leczenie za pomocą jonów krzemu.
Dr Anatol Rybczyński, od lat badający istotę raka, odkrył, że odpowiednie zastosowanie jonów krzemu może wspierać walkę organizmu z rakiem. To podejście pokazuje, że w niektórych przypadkach możliwe jest nie tylko przedłużenie życia, ale też poprawa kondycji organizmu w procesie leczenia.
Prowadząc samotnie od roku 1950 badania nad istotą raka, onkolog i chirurg doktor Anatol Rybczyński odkrył i udowodnił, że rak to pasożytnicza tkanka grzybicza, i opracował preparat, który ją niszczy, co pozwoliło mu wyleczyć z raka setki ludzi. Widział również nieskuteczność obowiązujących metod leczenia. Badania trwały wiele lat, ale już w roku 1954 rozpoczął leczenie według odkrytej przez siebie metody. Prowadził dokumentację osób wyleczonych z nowotworów. W trakcie badań sam zachorował na raka płuc, którego wyleczył swoją metodą w ciągu dwóch lat. Napisał 52 artykuły o swoim odkryciu, które wysłał do redakcji różnych czasopism medycznych. Żaden z nich nie został przyjęty do druku. Pod koniec życia, w roku 1999, dr Rybczyński zwrócił się do Przewodniczącego Wydziału Nauk Medycznych PAN-u, profesora Janusza Komendera, z prośbą o zapoznanie się z wynikami jego badań.
Odpowiedź profesora była druzgocząca. Komentując to, dr Rybczyński napisał:
„Nie odnosząc się wcale do przesłanych materiałów, przedstawił mnie jako niezaradnego nieuka, nie wiedzącego, czego ja właściwie chcę i po co się wtrącam w nie swoje sprawy”.
Odwoływanie się do Dyrektora Instytutu Leków, a nawet do ówczesnego premiera, Jerzego Buzka, również pozostało bez echa. Widząc beznadziejność swoich starań, dr Rybczyński przekazał swój dorobek Wiesławie Tomczak, jedynej osobie, która przez wiele lat z nim współpracowała, a także poznała doskonale jego metodę leczenia nowotworów oraz wytwarzania preparatu ANRY. Została również upoważniona do kontynuowania jego dzieła.
Dr Anatol Rybczyński zmarł w roku 2001 w wieku 92 lat. ” (cyt. z www.bochenia.pl )
Co o tym myślę?
Przeczytałam mnóstwo książek na temat raka, dużą część stanowią opracowania rosyjskich naukowców i lekarzy. Teoria dr Rybczyńskiego pokrywa się z badaniami naukowców ze Wschodu (i nie tylko) i jest mi bardzo bliska. To, że teorie dr Rybczyńskiego zostały zamiecione pod dywan, były dyskredytowane uznaję za celowe. Wszak na krzemie się
nie zarobi. To chyba najprostsze wytłumaczenie tego stanu rzeczy.
Obecna rzeczywistość
Rak – taka diagnoza jest dla każdego człowieka czymś niewyobrażalnym, głównie dlatego, że rakowi zrobiono właśnie taki PR. Najczarniejszy z czarnych. Zawsze jest to obraz człowieka skazanego.
Leczenie trwa, chory poddaje się wyniszczającej cały organizm chemioterapii, a często na końcu „wypisu” ze szpitala pojawia się zwrot „leczenie paliatywne”, czyli znaczy to tylko tyle, że możliwości medycyny zostały wyczerpane, lekarze rozkładają ręce i wysyłają pacjenta do domu. Wówczas dopiero lekarz czasem powie: proszę spróbować medycyny „alternatywnej”. Niestety, zazwyczaj i ona nie ma już szans, a nawet jeśli ktoś podejmie próbę pomocy wyniszczonemu organizmowi i nie odniesie sukcesu, za chwilę pojawi się w TVN Uwaga jako „szarlatan”, który doprowadził do śmierci chorego na nowotwór.
Nie zawsze można w pełni ufać liczbom prezentującym wyleczenia z raka. W Polsce pacjent uznawany jest za „wyleczonego” po przeżyciu pięciu lat od ostatniego zabiegu – czy to operacji, chemioterapii, czy
radioterapii. Tymczasem w wielu przypadkach choroba może powrócić po tym okresie, często w formie przerzutów w innych narządach. Na przykład przy raku piersi, nawet jeśli nowotwór został usunięty z piersi, często pojawia się później jako metastazy w płucach, kościach lub innych częściach ciała. Dlatego statystyki wyleczeń należy traktować z dużą rezerwą i pamiętać, że za każdą liczbą stoi indywidualna historia pacjenta.
Osoba, która czuje się „skazana” i pozbawiona nadziei przez tradycyjną onkologię, często szuka wsparcia poza standardową medycyną. Niektóre metody niekonwencjonalne – takie jak bioenergoterapia czy ziołolecznictwo – w wielu przypadkach pomagają przedłużyć życie, a czasem nawet wspierają organizm w zdrowieniu.
Pojawia się pytanie: czy to naprawdę działa i w jaki sposób te metody mogą wspierać organizm?
Czy Twój organizm może wygrać z rakiem?
Niektóre zioła przeciwrakowe zawierają krzem, a w połączeniu ze zdrową dietą, witaminami i pozytywnym nastawieniem potrafią pobudzić organizm do walki z chorobą. Czasem efekty są zaskakujące – nowotwór może całkowicie się cofnąć! W środowisku onkologów rzadko spotyka się lekarzy otwartych na metody leczenia wykraczające poza standardową medycynę. Często reagują bardzo ostro, a niekiedy wręcz zastraszają pacjentów,
sugerując, że wówczas dostęp do opieki w szpitalu może być ograniczony, że tylko narażamy się na utratę zdrowia, że leczenie raka opiera się tylko o metody chemiczne.
Osoba zdruzgotana diagnozą czuje się wtedy niemal bezradna, pozbawiona możliwości samodzielnego wyboru i podejmowania decyzji dotyczących własnego zdrowia. Słyszałam wielokrotnie, że nie powinnam czytać i słuchać nikogo poza lekarzami operującymi EBM.
Zaufałam sobie. To było najtrudniejsze. To był najlepszy wybór.
Autor: Olga Sobocińska