4.02 – międzynarodowy dzień WALKI z rakiem.
Czyli o strachu, wojnie i poległych słów parę.
Jak medycyna konwencjonalna przedstawiała raka?
Przez dużą część XX wieku rak był w medycynie figurą wroga absolutnego. Dziś próbuje się łagodzić jego wizerunek przy pomocy wesołych i uśmiechniętych do końca onkopacjentów-influencerów (patrz. Ś.P. T. Jakubiak oraz tysiące nieznanych, ale influujących onkopacjentów żyjących i już byłych).
Rak był przedstawiany nie jako choroba do zrozumienia, tylko coś obce, złe, niemal demoniczne, co „atakowało organizm”. Rak to:
- wróg
- intruz
- bomba z opóźnionym zapłonem
- cichy zabójca
- wyrok
Rak = śmierć.
Nawet jeśli nie mówiono tego wprost, przekaz był jasny:
„Masz raka – prawdopodobnie umrzesz, chyba że zaczniemy agresywną wojnę”.
Leczenie też było opisywane językiem przemocy:
- walka
- bitwa
- chemia jako „broń”
- ciało jako pole bitwy
Pacjent często znikał – zostawał przypadek, stadium, rokowanie.
Jak ten obraz ewoluował?
Zmiany przyszły powoli i raczej z konieczności niż z refleksji etycznej. Aby ludzie przestali się bać i chętnie w tym uczestniczyli… Zaczęto mówić:
„Z rakiem można żyć”
co było przełomowe, ale często brzmiało jak:
„Nie umrzesz teraz, tylko będziesz ciągle zagrożony”. No, chyba, że przyjmiesz nasze specyfiki. Jedyne i słuszne, bo przecież 200 lat medycyny alopatycznej stoi ponad 5 -oma tysiącami TCM czy Ayurwedy.
Jak rakiem straszono (i nadal się straszy)?
Strach był i jest, i będzie narzędziem.
- „Jeśli nie zrobisz badań – rak”
- „Jeśli nie zaczniesz leczenia NATYCHMIAST – rak się rozsieje”
- „Stres = rak”
- „Negatywne myślenie = rak”
- „Nie walczysz wystarczająco = przegrasz”
To buduje poczucie permanentnego zagrożenia, nawet u zdrowych ludzi.
Skutki strachu są doskonale zbadane:
1. Psychiczne
- paraliż decyzyjny
- panika zamiast świadomej zgody
- utrata poczucia kontroli
- depresja i PTSD po diagnozie
- Dla wielu osób diagnoza była traumą większą niż sama choroba.
2. Fizjologiczne
- Strach to nie metafora – to biologia:
- podwyższony kortyzol
- osłabiona odporność
- gorsza regeneracja
- większa podatność na powikłania
- Ciało w trybie „zagrożenia” nie leczy się optymalnie.
3. Relacyjne i społeczne
- izolacja („rak = temat tabu”)
- traktowanie chorego jak „już przegranego”
- presja bycia „dzielnym wojownikiem”
- Nie masz prawa się bać, wątpić, być zmęczonym – bo „musisz walczyć”.
4. Medyczne
- zgoda na agresywne terapie bez realnego zrozumienia
- brak rozmowy o jakości życia
- nadleczenie
- brak przestrzeni na pytania
- Strach skraca dialog.
Moje (anegdotyczne) case study:
- strach tuż po diagnozie skierował mnie na agresywne badania, których pewnie teraz bym nie wykonała
- poważna mina pani patomorfolog spotęgowała strach w takim stopniu, że długo pracowałam nad traumą
- strach – na szczęście!- tylko na chwilę odebrał mi jasność myślenia
- konsultacje onkologiczne mocno nadwyrężyły zaufanie do siebie – jako tej, której na własnym zdrowiu najbardziej przecież zależało!
NIE BÓJ SIĘ – STRACH JEST ZŁYM DORADCĄ
NIE WALCZ – KAŻDA WALKA PRZYNOSI OFIARY
NIE PRZYJMUJ WSZYSTKIEGO ZA PEWNIK – ZAZWYCZAJ NIE UMIERA SIĘ NA RAKA, A NA SKUTKI JEGO LECZENIA
NIE UFAJ ONKOINFLUENCEROM – TO ICH PRACA /SPOSÓB NA ŻYCIE / TO ICH 5 MINUT, NIE TWOJE!
ZAUFAJ SOBIE. SWOJEJ INTUICJI.
Autor: Olga Sobocińska