Pytałam się lekarzy: „Czy biopsja i zabieg chirurgiczny indukują przerzuty nowotworowe?”
Dostałam jedną odpowiedź: „Nie”
Nigdy nie biorę niczego za pewnik. Zwłaszcza, jeśli chodzi o stanowcze „nie” lekarzy.
Szukanie, czytanie, i próba złożenia wszystkich wiadomości w jedną, logiczną całość – jest czasochłonne, energetycznie osłabiające, a nawet męczące. Ale warto. Bo od tego zależy nasze zdrowie.
„Nie” okazało się „być może” a nawet „tak, jest to realne”. Czytajmy! Diagnostyka i leczenie raka często obejmują biopsję i/lub chirurgiczne usunięcie guza pierwotnego, co prowadzi do uszkodzenia tkanek.
Przerzuty, główna przyczyna zgonów z powodu raka, są często inicjowane przez pojedyncze komórki pochodzące z guza pierwotnego, przedostające się do krwiobiegu. 6o letni projekt (2019-2025) finansowany z pieniędzy UE „Impact of tissue injury induced by diagnostic biopsies and surgery on cancer metastasis” (tł. „Wpływ uszkodzenia tkanek wywołanego biopsją diagnostyczną i zabiegiem chirurgicznym na przerzuty nowotworowe”) miał na celu zbadanie, czy początkowe uszkodzenia tkanek znacząco przyczyniają się do rozprzestrzeniania się komórek nowotworowych drogą krwi, prowadzącego do powstania przerzutów. Badania skoncentrowały się na raku piersi i raku prostaty.
Zbadany został wpływ uwolnienia krążących komórek nowotworowych (CTC) po biopsji lub zabiegu chirurgicznym oraz zastosowano nowe technologie wychwytywania krążących komórek w celu ich analizy funkcjonalnej. Dodatkowo, naukowcy ocenili strategie terapeutyczne zapobiegające rozprzestrzenianiu się żywych komórek nowotworowych do odległych miejsc.
link do projektu:
https://cordis.europa.eu/project/id/834974
Wnioski (nie było łatwo się do nich „dogrzebać”):
Uszkodzenie tkanki w wyniku biopsji lub chirurgii może przyczyniać się do uwalniania żywych komórek nowotworowych (CTC) do krwiobiegu, co stwarza potencjalne ryzyko powstawania przerzutów.
Fakt uwolnienia CTC nie musi automatycznie oznaczać powstania przerzutu — kluczowe są właściwości tych komórek, ich zdolność do przeżycia, migracji i zasiedlenia organów docelowych, co jest tylko potwierdzeniem dlaczego u niektórych osób biopsja i chirurgia nie powoduje tzw. przerzutów.
U mnie nie spowodowała, ponieważ od dłuższego czasu dbałam o jakość krwi, i ogólnie – całego organizmu, a po procedurze biopsji natychmiast zajęłam się organami odpowiedzialnymi za produkcję limfocytów oraz ogólnie – za odporność.
Teraz, mając pewną wiedzę na temat raka, procedurze biopsji nie poddałabym się.
Co ciekawe – biopsja jest wykonywana zazwyczaj w momencie uzyskania na USG lub w mammografii niepokojącego obrazu. Te procedury są tak ekspresowe, że trudno łączyć je z tempem działania służby zdrowia. Nie dziwi mnie to – pacjent w strachu jest łatwiej zarządzany, podda się każdej procedurze. Z doświadczenia wiem także, że zabieg chirurgiczny w raku proponuje się nawet bez oczekiwania na konsylium. W moim i wielu moich klientów przypadku tak było – oby jak najszybciej.
Idziemy dalej:
Ciekawe przeglądowe badanie wykonano w 2013 “Physical manipulation of tumors may lead to increased release of tumor cells into circulation” („Fizyczna manipulacja guzami może prowadzić do zwiększonego uwalniania komórek nowotworowych do krwiobiegu”).
link do badania:
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC3667710/
Choć nie ma bezpośredniego odniesienia do biopsji jako konkretnej klinicznej procedury sprzyjającej powstawaniu krążących komórek nowotworowych (CTC), autorzy opisują ogólny mechanizm uwalniania komórek nowotworowych do krwiobiegu w wyniku fizycznego uszkodzenia guza lub stresu mechanicznego wywieranego na komórki. Wniosek? Co nieco odmienny od stanowczego „NIE” lekarzy onkologów:
Procedury inwazyjne, takie jak biopsja igłowa lub chirurgiczne usunięcie guza, mogą teoretycznie sprzyjać uwalnianiu komórek nowotworowych do krwiobiegu lub chłonki, zwiększając liczbę CTC. W artykule podkreślono również, że: Komórki te mogą przeżyć w krążeniu dzięki wsparciu mikrośrodowiska lub zmianom fenotypowym.
Ich uwolnienie samo w sobie nie zawsze oznacza rozwój przerzutów, ponieważ na ich „osiedlenie” w nowej tkance wpływają liczne czynniki mikrośrodowiskowe – to, o czym pisałam wyżej.
Nie ma jednej prawdy
W medycynie, tak samo jak w życiu, nie wszystko da się zamknąć w jednym schemacie. Lekarze mają ogromną wiedzę, ale nie są bogami. Nauka to proces – to nieustanne pytania, wątpliwości i poszukiwanie odpowiedzi. Warto o tym pamiętać, zwłaszcza gdy stoimy przed trudną decyzją dotyczącą zdrowia.
Jak powiedział kiedyś Voltaire:
„Lekarze podają lekarstwa, o których mało wiedzą, na choroby, o których wiedzą jeszcze mniej, dla ludzi, o których nie wiedzą nic.”
Autor: Olga Sobocińska