Przejdź do treści
Strona główna » Blog » A co, jeśli Twój rak jest tasiemcem?

A co, jeśli Twój rak jest tasiemcem?

A co, jeśli Twój „rak” jest tasiemcem? A co, jeśli patomorfolog się myli? A co, jeśli każdy kolejny lekarz bezrefleksyjnie powiela diagnozę patomorfologa?

Czy jest to możliwe?  TAK!

W praktyce klinicznej zdarzają się sytuacje, w których kolejni lekarze potwierdzają początkową diagnozę bez odpowiedniej refleksji lub weryfikacji, i to może prowadzić do błędów diagnostycznych.

To nie jest teoria spiskowa, tylko dobrze udokumentowany problem w praktyce medycznej i w literaturze o jakości opieki zdrowotnej.

Co ciekawe, ale przecież oczywiste  – NIE ISTNIEJE  jeden centralny rejestr takich błędów. Skąd zatem wiemy, że takie rzeczy się (często!) zdarzają?

Statystyki odpowiedzialności zawodowej i zgłoszeń do Rzecznika Praw Pacjenta pokazują, że błędna diagnoza jest jedną z najczęstszych przyczyn skarg pacjentów i procesów sądowych w Polsce.

Co roku setki takich spraw trafiają do instytucji publicznych i sądów. Po cichu. W TVN Wam o tym nie powiedzą.

https://www.rp.pl/…/art12738021-bledna-diagnoza-lekarza…

Bąblowiec (echinokokoza) to choroba pasożytnicza, wywoływana przez larwy tasiemca Echinococcus.

Najczęściej zajmuje: wątrobę (ok. 70%), płuca, rzadziej: mózg, kości, śledzionę.

Tworzy torbiele (pęcherze) wypełnione płynem w różnych narządach.

Dlaczego bąblowiec bywa mylony z rakiem?

Bo w obrazie klinicznym i diagnostycznym  w USG / TK / MRI to guzopodobna zmiana i/lub naciekająca struktura (szczególnie E. multilocularis) objawia się utratą masy ciała, bólem,  uciskiem  narządów rozwija się wolno i podstępnie

Bąblowiec wielojamowy  szczególnie przypomina nowotwór złośliwy, bo:

  • nacieka tkanki
  • może dawać „przerzutopodobne” ogniska
  • niszczy narządy

Największym problemem jest pomylenie bąblowca z rakiem i szybkie poddanie pacjenta standardowym procedurom, takim jak biopsja (to pierwsze badanie, które wykonuje się na „trafionych” (jak mnie nazwano). Ale!  wykonanie biopsji torbieli bąblowcowej może doprowadzić do:

  • rozsiewu pasożyta
  • wstrząsu anafilaktycznego

Dlatego zawsze przed biopsją guza wątroby należy wykluczyć bąblowca. Uprzejmie poproszę o komentarze pacjentów, u których takie procedury podjęto…

Bąblowiec  – szczególnie wielojamowa  lub duże torbiele cystyczne – bywa mylony z rakiem lub zmianami nowotworowymi w badaniach obrazowych, i to nie rzadko w praktyce klinicznej, co potwierdzają liczne studia przypadków z literatury medycznej. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/41158881/

Jak często dochodzi do błędnej interpretacji obrazowej?

Nie ma dużych badań statystycznych określających dokładny odsetek błędnych rozpoznań, ale analiza literatury przypadku pokazuje, że pomyłki zdarzają się wielokrotnie, szczególnie gdy:

  • choroba jest rzadka lub lekarz nie bierze jej pod uwagę w różnicowaniu,
  • lokalizacja zmiany jest nietypowa (np. naczynia, serce, nerka),
  • obraz nie ma klasycznych cech torbieli bąblowcowej.

W wielu opublikowanych przypadkach pierwotna diagnoza brzmiała „rak wątroby”, „guz z przerzutami”, „hermatoma” lub „nowotwór nerek”, zanim ostatecznie stwierdzono echinokokozę po zabiegu, badaniu histopatologicznym lub dodatkowych testach.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/40517679

Które badania obrazowe mogą mylić bąblowca z rakiem?

Ultrasonografia (USG):

Torbiele bąblowcowe mogą wyglądać jak duże, wielokomorowe zmiany albo guz o mieszanych echogenicznościach, co utrudnia różnicowanie od zmian nowotworowych lub ropni. https://open.icm.edu.pl/…/9a7327d3-7cbb-40b6-9d04…

Tomografia komputerowa (TK):

Bąblowica wielojamowa może dawać obraz nieregularnych, naciekających zmian podobnych do raka wątroby lub raka dróg żółciowych. https://www.sciencedirect.com/…/pii/S2405844024111048

Torbiele z kalcyfikacjami lub nieregularnymi ścianami bywają błędnie interpretowane jako zmiany z przerzutami lub nowotwory nerek, jak w opisie przypadku cysty „udającej raka nerki”. https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC11409352/

Rezonans magnetyczny (MRI):

W obrazach MRI z kontrastem także istnieje ryzyko błędnej interpretacji, gdy zmiana ma nietypowy sygnał lub brak wyraźnej charakterystyki torbieli.

Dlaczego  dochodzi do mylnych diagnoz?

Torbiele hydatyczne mogą mieć nietypowy wygląd bez klasycznych cech, szczególnie gdy są zakażone, skomplikowane lub wlokące się latami;

Kontrole jakości raportują, że nawet do ~90% wyników biopsji przesłanych z zewnątrz może wymagać powtórzenia, bo opis nie był wystarczający dla podjęcia decyzji terapeutycznej — co wskazuje, jak ważna jest dobra próbka i odpowiedni protokół diagnostyczny.

https://www.nik.gov.pl/…/diagnostyka-patomorfologiczna…

Testy serologiczne (np. ELISA) mają ograniczoną czułość i specyficzność; nawet u ok. 20–50% pacjentów z hydatydami płucnymi lub wątrobowymi wynik może być ujemny, co utrudnia różnicowanie. https://journals.lww.com/…/hemorrhagic_liver_cyst…

Brak podejrzenia klinicznego – w regionach o niskiej endemiczności choroby lub u pacjentów bez typowych czynników ryzyka lekarze częściej zakładają bardziej „pospolite” rozpoznania (np. nowotwór) https://czasopisma.umlub.pl/pjph/article/view/3123/3102 – np. w  Polsce bąblowica jest chorobą znaną, ale nadal rzadką (oficjalnie) i często NIE uwzględnianą od razu w różnicowaniu zmian obrazowych, szczególnie w regionach o niższej świadomości epidemiologicznej. To ma praktyczne konsekwencje dla diagnostyki klinicznej.

Ze wszystkich przytoczonych badań i artykułów jasno wynika, że aby uniknąć błędów obrazu, w praktyce klinicznej zaleca się:

  • Połączenie technik obrazowych ­- USG, TK i MRI, zwłaszcza z kontrastem –  ciekawe, komu PRZED  biopsją takie badania wykonano…
  • Testy serologiczne (ELISA, Western blot) jako uzupełnienie badań obrazowych – tak tylko, nieśmiało, poproszę o zgłaszanie się pacjentów, którym onkolog takie badania zlecił…
  • Wywiad epidemiologiczny (kontakt ze środowiskiem wiejskim, zwierzętami) – ręka do góry, kogo onkolog o to pytał?
  • Unikanie biopsji cienkoigłowej bez wykluczenia echinokokozy, ze względu na ryzyko rozsiewu pasożyta – na pewno każdy onkolog zleca biopsję jako ostatnią, prawda?

Dostępna literatura kliniczna i case study jasno potwierdzają, że błędne rozpoznania bąblowicy jako nowotworu mogą się zdarzyć – i to dość często w praktyce klinicznej, szczególnie gdy diagnostyka opiera się głównie na badaniach obrazowych bez histologii. https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC12265298/

Czy zdarza się, że pacjenci z bąblowicą są błędnie leczeni jak chorzy na raka?

Tak – w literaturze medycznej opisano przypadki, w których zmiany pasożytnicze były początkowo interpretowane jako rak lub przerzuty nowotworowe.

W artykule „Echinococcal Infections Posing as Liver Cancer” opisano przypadki pacjentów, których zmiany wątroby początkowo traktowano jako nowotworowe, zanim potwierdzono, że są to torbiele echinokokowe. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/41158881/

Jednak brakuje systematycznych badań epidemiologicznych określających, ile takich błędów kończy się typowym leczeniem onkologicznym (chemioterapia/radioterapia). Naukowe raporty to głównie studia przypadków, które pokazują, że błąd diagnostyczny jest możliwy, ale nie wiemy dokładnie, jak często prowadzi do błędnej chemioterapii, metody silnie wyniszczającej, niejednokrotnie prowadzącej do śmierci, nawrotu „raka”  i/lub  silnych powikłań.

Natomiast typowe leczenie pasożytnicze obejmuje:

  • chirurgiczne usunięcie zmian i/lub
  • farmakoterapię przeciwpasożytniczą (np. albendazol/ mebendazol – bardzo leki tanie, ale bez patentów…

Czy zatem robi się sekcje zwłok po śmierci pacjenta onkologicznego?

Tak – teoretycznie i praktycznie  w medycynie są wykonywane sekcje zwłok (autopsje) przy niejasnej przyczynie zgonu, szczególnie jeśli badania przedśmiertne nie dawały jednoznacznych wyników, albo gdy istnieje konieczność wyjaśnienia błędów diagnostycznych.

Takie badania pozwalają potwierdzić m.in. obecność pasożyta, którego nie wykryto wcześniej.

Nie ma jednak centralnej bazy danych opisującej, jak często autopsje wykrywają pomyłkowo nierozpoznaną bąblowicę zamiast raka.

Ale – w Polsce liczba autopsji (sekcji zwłok) dramatycznie spadła w ostatnich dekadach – w latach 1971–2023 odsetek wszystkich zgonów, w których wykonano autopsję, zmniejszył się z ok. 16 % do około 4 % wszystkich zgonów https://www.sciepublish.com/article/pii/435

Komu zależy, aby sekcje zwłok nie były wykonywane?

Badania z innych krajów (np. Holandii) pokazują, że nawet tam, gdzie sekcje zwłok  są wykonywane – w onkologii często dochodzi do rozbieżności między rozpoznaniem klinicznym a wynikiem sekcji, w jednym materiale ponad 50 % przypadków miało poważne różnice między diagnozą przed śmiercią a diagnozą po autopsji (sekcji zwłok)!  https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC7969536/

To sugeruje wartość autopsji jako narzędzia jakości diagnostyki i pośrednio leczenia, choć w praktyce jest ona rzadko wykonywana. Ciekawe, dlaczego?

I tak gwoli podsumowania:

Na kierunku lekarskim w Polsce parazytologia, czyli nauka o pasożytach, jest przedmiotem obowiązkowym, jednak jej wymiar dydaktyczny jest niewielki i wynosi zazwyczaj 20-30 godzin kontaktowych, co stanowi około 1-2% całkowitego czasu kształcenia.

Jeśli się mylę, proszę o skorygowanie.

W porównaniu z takimi przedmiotami jak anatomia, patomorfologia czy mikrobiologia, parazytologia ma charakter marginalny i realizowana jest głównie na wczesnym etapie studiów.

Może to sprzyjać trudnościom w diagnostyce różnicowej rzadkich chorób pasożytniczych, szczególnie, gdy ich obraz kliniczny i radiologiczny imituje nowotwory złośliwe.

Autor: Olga Sobocińska